Początek nowego sezonu politycznego 2009/2010 na Ukrainie
Praktycznie wszystkie siły polityczne wykorzystały wakacje na przetestowanie możliwych wypowiedzi wyborczych, na prowadzenie negocjacji z potencjalnymi sponsorami i partnerami, na rekrutację ekspertów, doradców wyborczych i talentów krasomówczych do własnych zespołów oraz do zebrania zasobów administracyjnych i finansowych na kampanię wyborczą. Jednakże kraj i jego obywatelki i obywatele przystępują do wyborów prezydenckich pozbawieni iluzji. Są oni zmęczeni polityką i politykami, którzy prowadzą między sobą ciągłe spory przy braku różnic programowych; są zmęczeni ciągłymi kryzysami, głośnymi skandalami oraz wewnątrzpartyjnymi kłótniami. Zgodnie z wynikami jednego z badań opinii publicznej 38% Ukrainek i Ukraińców twierdzi obecnie, że w styczniu 2010 roku będą mieli „wybory bez wyboru”.
Walka przedwyborcza o fotel prezydenta 2010: Janukowicz daleko z przodu
W trójkącie kandydatów na urząd prezydenta mających szansę na zwycięstwo, czyli Tymoszenko-Janukowicz-Jazeniuk, zasadniczo nic się nie zmieniło. Poparcie dla Janukowicza nadal jest dość stabilne i wynosi 25-26%. Na Tymoszenko zagłosowałoby obecnie ok. 16-17% wyborców, poparcie dla niej powoli rośnie i z pewnością nadal będzie się umacniać, jeśli sytuacja społeczna i ekonomiczna w kraju jesienią nie pogorszy się w znaczący sposób. Według sondaży poparcie dla Jazeniuka wynosi ok. 10% z raczej negatywną tendencją. Wygląda na to, że wielu wyborców jest coraz bardziej rozczarowanych faktem, że kandydat ten nie jest w stanie określić kształtu polityki, którą realizowałby w przypadku zwycięstwa.
Eksperci i ekspertki są zdania, że potencjał wyborczy Janukowicza w drugiej turze wyborów nie wyniesie więcej nić 45-46%, gdyż z uwagi na swą jasną, prorosyjską orientację w polityce zagranicznej zasadniczo nie ma szans na sukces na zachodzie Ukrainy. Zaś Tymoszenko może potencjalnie zdobyć 60-65% głosów. Teoretycznie może tym samym pokonać Janukowicza w drugiej turze wyborów. Będzie to możliwe przy założeniu, że jak zwykle w ostatnich miesiącach przed wyborami będzie ona w stanie zmobilizować potencjalnych wyborców przede wszystkich w środkowej części kraju. Podsumowując należy powiedzieć, że mimo dobrych i stabilnych wyników sondaży dla Janukowicza, na Ukrainie nic jeszcze nie jest jednoznacznie przesądzone. Dlatego też nadchodzące miesiące w polityce mogą być bardzo interesujące.
Trwała blokada parlamentu
Niestety już dziś można przewidzieć, że ukraiński parlament w ostatnich miesiącach 2009 roku nie będzie w stanie spełniać swoich zadań jako organ ustawodawczy. Głosowania nad projektami ustaw będzie można policzyć na palcach jednej ręki. Wygląda na to, że Werchowna Rada stanie się trybuną sloganów wyborczych oraz areną brutalnych ataków politycznych. Przede wszystkim Janukowicz i jego Partia Regionów nie mają żadnego interesu w tym, aby parlament sprawnie uchwalił ustawy konieczne do zwalczania kryzysu i organizacji procesu wyborczego. Zapewne nadal znajdą oni „dobre” powody do fizycznego zakłócania pracy parlamentu za pomocą blokad. Obecnie powód ku temu stanowi populistyczny postulat Partii Regionów dostosowania minimalnych płac i emerytur oraz ustawowo określonego minimum egzystencjalnego do rozwoju inflacji (realna stopa inflacji wynosi obecnie ok. 18% od początku roku).
Ponowny spór o zmianę konstytucji
Możliwa zmiana konstytucji stała się ponownie aktualnym tematem i pozostanie nim zapewne do końca roku. Pod koniec sierpnia prezydent Juszczenko za pomocą dekretu zarządził publiczną debatę na temat swego ostatniego projektu zmiany konstytucji. Krok ten przypomina zamiar byłego prezydenta Kuczmy, polegający na próbie przeforsowania reformy konstytucji w roku 2000 w drodze referendum, który wówczas się nie powiódł. Eksperci i ekspertki są bardzo sceptyczni co do tego, czy Juszczence uda się zorganizować skuteczne referendum pozwalające na legitymizację zmiany konstytucji z pominięciem drogi parlamentarnej. Ponadto do Werchownej Rady wpłynęły już niektóre projekty zmiany konstytucji (z Partii Regionów, Bloku Julii Tymoszenko i autorstwa Juszczenki), które przewidują zniesienie immunitetów poselskich i immunitetów pozostałych wysokich urzędników i sędziów. Najwidoczniej wszystkie znaczące siły polityczne znowu chcą zrobić z immunitetu poselskiego względnie jego usunięcia populistyczny temat kampanii wyborczej. Kolejnym tematem walki przedwyborczej będzie z pewnością zwalczanie kryzysu gospodarczego, który z całą mocą uderzył w Ukrainę.
Możliwy otwarty konflikt z Rosją?
I tak już napięte relacje rosyjsko-ukraińskie niestety stale się pogarszają. List otwarty rosyjskiego prezydenta Miedwiediewa na temat stosunków rosyjsko-ukraińskich z 11 sierpnia 2009 roku do swojego ukraińskiego odpowiednika Juszczenki był katalizatorem tego procesu. W liście tym jak również w tym samym czasie opublikowanym oficjalnym stanowisku Miedwiediew obarczył Juszczenkę winą za złe stosunki dwustronne i zażądał zasadniczej zmiany kursu ukraińskiej polityki zagranicznej w kierunku Rosji. Bardzo ciekawe były reakcje ukraińskich polityków na absolutną zgodę Janukowicza i Symonienki (Partia Komunistyczna) na słowa Medwiediewa. Tymoszenko także zabrała głos, jednakże jej deklaracja była raczej neutralna oraz w zamierzony i wyrachowany sposób dość dwuznaczna: Ukraina będzie samodzielnie określała własny kurs w polityce zagranicznej, jednakże przyszły prezydent kraju powinien dążyć do konstruktywnej współpracy z Federacją Rosyjską.
Eksperci są zdania, że te surowe słowa ze strony Miedwiediewa nie są niczym innym niż rodzajem „publicznego przetargu” ze strony Rosji na poparcie w ukraińskiej walce wyborczej. Tak więc zgodnie z oczekiwaniami kandydaci Janukowicz i Symonienko od razu swoimi reakcjami ubiegali się o rosyjskie poparcie. Obserwatorki i obserwatorzy stwierdzili także, że prezydent Miedwiediew przejął od rosyjskiego premiera Władimira Putina odpowiedzialność za kontakty z Ukrainą. Jednakże premier Putin w stosunkach Ukrainy z Rosją nadal pozostaje "dobrym gliną" (jego obszar kontaktów to gospodarka i gaz), zaś Miedwiediew jest dla Ukrainy „złym gliną”.
Zarówno Putin jak i Miedwiediew słusznie twierdzą, że Ukraina jako państwo jest tak słaba jak nigdy przedtem i że zmiana prezydenta na Ukrainie stanowi realną szansę na ostateczny rosyjski rewanż na Ukrainie. Pomarańczowa rewolucja była w Rosji postrzegana jak gorzka klęska. Dziś strategia Kremla wobec Ukrainy jest oczywista – w najlepszym przypadku chodzi o zupełne włączenie Ukrainy do własnej strefy wpływów oraz potwierdzenie tego faktu przez Zachód. Jeśli to się nie uda, przywództwo rosyjskie będzie dążyło do tego, aby przynajmniej zdestabilizować sytuację na Ukrainie i z tego względu według gruzińskiego scenariusza (Abchazja i Południowa Osetia) ewentualnie faktycznie zaanektować Krym. W takiej sytuacji także wojskowe konflikty graniczne między Rosją a Ukrainą na płaszczyźnie lokalnej nie są wykluczone. A Rosja nadal będzie oczywiście wykorzystywać zasoby gazu jako broń polityczną wobec Ukrainy.
Polityka kościelna jako instrument polityki zagranicznej
Jako broń ideologiczną wobec „zbuntowanej” Ukrainy Kreml coraz bardziej aktywnie wykorzystuje rosyjską cerkiew, która zawsze była bardzo lojalna wobec swych hierarchów w Rosji i która nadal ma wielu zwolenników na Ukrainie. Nowy Patriarcha Cyryl jest w o wiele lepszej kondycji niż jego poprzednik Aleksiej II, dlatego też może częściej podróżować i najwidoczniej swoje zadanie widzi on w odzyskaniu ukraińskiej cerkwi pod rosyjskie panowanie. Cyryl jest wspaniałym teologiem i retorykiem, który łatwo żongluje pojęciami i jednocześnie wykazuje się charyzmą i siłą argumentacji. Podczas swej wizyty na Ukrainie na początku sierpnia bardzo aktywnie zachęcał do kremlowskiej koncepcji „rosyjskiego świata” i próbował przekonać Ukraińców o tym, że wartości rosyjskie są wartościami natury duchowej, a zatem znajdują się ponad materialnymi wartościami Zachodu. W swych przemówieniach często posługiwał się pierwszą osobą liczby mnogiej, a jego tezy zostały dobrze przyjęte przez pewną część mieszkańców Ukrainy (nie tylko na Wschodzie).
Dr Kyryl Savin jest dyrektorem, a Fabian Staben współpracownikiem biura Fundacji im. Heinricha Bölla w Kijowie.