W tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego o mandat europosłów w Republice Czeskiej ubiegały się aż 33 partie polityczne, choć w przedwyborczych sondażach liczyło się tylko pięć: Czeska Partia Socjaldemokratyczna - ČSSD (30,9%),Obywatelska Partia Demokratyczna – ODS (25%), Komunistyczna Partia Czech i Moraw – KSČM (11,4%), Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna – KDU-ČSL (7,2%) i Zieloni „Strana Zelenych” (6%). W trakcie kampanii widoczne były dwie inne partie: Europejska Partia Demokratyczna (EDS) i Europejscy Demokraci (SNK-ED). Wśród tych siedmiu liczących się partii tylko cztery umieściły kobiety na miejscach od jednego do trzech: kobiety były liderkami list chrześcijańsko-demokratycznej ODS i EDS, natomiast Zieloni zastosowali tzw. system suwakowy, umieszczając kobiety naprzemiennie na liście wyborczej (odpowiednio na miejscu 2., 4., 6. i 8.).
Warto zauważyć, że w zasadzie żadna z wyżej wymienionych partii, z wyjątkiem Strany Zelenych, nie stosuje wiążących kwot przy układaniu list wyborczych. W swoich programach z reguły nie uwzględniają kwestii równouprawnienia kobiet i mężczyzn, nie mają odrębnych organów partyjnych, które zajmowałyby się problematyką równościową, a jeśli takowe istnieją, nie wykazują żadnej aktywności. Co ciekawe, ożywiła się frakcja kobieca KDU-ČSL, odkąd jej przewodniczącą została Marie Jílková, która członków partii zaczęła przekonywać do konieczności wprowadzenia tzw. akcji afirmatywnych na rzecz zwiększenia partycypacji politycznej kobiet. Z kolei ODS uważa, że nie ma potrzeby zajmowania się kwestiami równouprawnienia, gdyż w Republice Czeskiej kobiety i mężczyźni mają równe prawa. Chyba najlepiej stanowisko partii w tej kwestii wyraża niedawna wypowiedź jej lidera, który z okazji Europejskiego Roku Równych Szans dla Wszystkich stwierdził, że kobiety powinny wybierać, czy chcą robić karierę czy mieć dzieci, nie mogą mieć bowiem jednego i drugiego.
Kwestie równouprawnienia w kampanii do PE
Spośród szerokiej problematyki równouprawnienia w trakcie kampanii wyborczej właściwie tylko jedna z kwestii była podejmowana przez partie polityczne: partycypacja polityczna kobiet. Trzeba przyznać, że w porównaniu z tradycyjnymi kampaniami do parlamentu krajowego tym razem temat ten był dość widoczny. Część partii (Strana Zelenych, KDU-ČSL i EDS zaczęły większą uwagę zwracać na liczbę kobiet na listach wyborczych. W haśle wyborczym KDU-ČSL wprost nawiązało do swoich kandydatek: „Jedna trzecia kobiet, doświadczonych polityczek i nowych twarzy” – reklamowali swoją listę. W samym programie w ogóle nie odnieśli się jednak do kwestii równouprawnienia, jedynie ich kandydatka z 4. miejsca Marie Jílková, szefowa Stowarzyszenia Kobiet Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej – frakcji kobiecej partii, mówiła w swojej kampanii o godzeniu pracy zawodowej i życia rodzinnego.
Strana Zelenych wystawiła na czwartym miejscu socjolożkę znaną w kraju i zagranicą Jiřinę Šiklovą, sygnatariuszkę Karty 77 i założycielkę Gender Studies, pierwszej feministycznej organizacji w Republice Czeskiej, choć kandydatka w swojej kampanii skupiła się głównie na problematyce osób starszych. Kandydująca z drugiego miejsca wiceprzewodnicząca Strany Zelenych Kateřina Jacques zadeklarowała podczas okrągłego stołu poświęconego partycypacji politycznej kobiet, że chciałaby zaszczepić w Republice Czeskiej kulturę polityczną instytucji europejskich traktujących z powagą kwestie równouprawnienia. Ponadto partia w swoim programie postulowała działania pozwalające łączyć życie zawodowe z rodzinnym i prywatnym, konieczność wyeliminowania stereotypów płciowych, zwiększenie liczby kobiet w polityce, inicjatywy na rzecz kobiet starszych, a kandydatów pytała, czy uważają, że kobiet w polityce jest za mało, wyniki publikując na stronie internetowej.
Problematykę równościową w swojej kampanii podejmowała również KSČM, zwłaszcza ubiegająca się o reelekcję z ramienia tej partii Věra Flasarová, która kwestie te reklamowała na swoich billboardach wyborczych. Sama partia natomiast starała się przekonać wyborców hasłami „Tak dla równości kobiet i mężczyzn” oraz „Walczcie ze wszystkimi formami dyskryminacji”.
Niezmienny stan posiadania
W tegorocznych wyborach europejskich mandat uzyskały cztery Czeszki: Zuzana Brzobohatá i Olga Sehnalová z ČSSD, Andrea Češková z ODS i Zuzana Roithová z KDU-ČSL. Odsetek kobiet wśród eurodeputowanych z Republiki Czeskiej spadł z 20,8% do 18,2% - to jeden z najniższych wskaźników w spośród wszystkich krajów UE. Zdaniem ekspertek z organizacji kobiecych zadecydował o tym brak wiążących instrumentów zapewniających sprawiedliwą reprezentację płci. Co prawda, Zieloni jako jedyna partia zastosowali system suwakowy przy układaniu list wyborczych (naprzemiennie kobieta – mężczyzna), ale nie na wiele to się zdało. Okazali się największą przegraną, bowiem jako jedyna partia parlamentarna nie zdobyli ani jednego mandatu. Natomiast warto podkreślić, że najpopularniejszą kandydatką była wspomniana wcześniej Jiřina Šiklová, która zdobyła prawie 20% głosów oddanych na listę. Z kolei KSČM rekomendowała, aby na liście wyborczej na miejscu od pierwszego do trzeciego była co najmniej jedna kobieta, ale w tych wyborach zalecenie to pominięto. Pierwsza kobieta znalazła się dopiero na miejscu piątym i nie zdobyła mandatu. Chyba dlatego partia zadeklarowała, że z zalecenia uczyni wkrótce wiążącą wewnętrzną regulację.
Niestety, mandatu nie zdobyły dwie eurodeputowane poprzedniej kadencji Věra Flasarová i Jana Hybášková, które były żywo zainteresowane problematyką równościową. Dla organizacji działających w obszarze równości kobiet i mężczyzn oznacza to konieczność znalezienia nowych sojuszników, choć będzie to zadanie trudne, bowiem wśród 22 czeskich europosłów większość została ponownie wybrana, ale w poprzedniej kadencji nie zajmowali się w ogóle kwestiami równości kobiet i mężczyzn. Najwięcej, bo aż dziewięciu, zasiliło nową konserwatywną frakcję w PE Grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, co nie rokuje najlepiej, bowiem ugrupowanie to otwarcie opowiada się przeciwko polityce równych szans i przeciwdziałania dyskryminacji. Można się natomiast spodziewać, że współpracę będzie można nawiązać z eurodeputowanymi, którzy przystąpili do Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów oraz Konfederacyjnej Grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/ Nordyckiej Zielonej Lewicy, bowiem oba ugrupowania zajmują się problematyką równościową.
W przeciwieństwie do wyborów europejskich znacznie większy wpływ na przyszłość polityki równościowej w Republice Czeskiej będą miały wybory do parlamentu krajowego, które odbędą się jesienią br.
Materiał na podstawie raportów Alexandry Jachanovej-Doleželovej i Lindy Sokačovej z Gender Studies opracowała Agnieszka Grzybek